O tym jak opinia publiczna robi z nas głupca – Młynarz, syn jego i osioł…

Opinia 2 FE

Swego czasu miałem za zadanie opracować logo własnej firmy… Miałem własną wizję tego jak ono ma wyglądać ale zamias ufać swoim odczuciom zacząłem radzić się specjalistów i znajomych w tej kwestii. Efektem mojej strategii było to, iż powstawały loga bardzo odległe od mojej wizji a do tego były one akceptowane tylko przez jednego bądź dwóch specjalistów i przez kilku znajomych. Pozostała reszta intensywnie krytykowała propozycje co zniechęcało mnie od nich. Myślę, że do tej pory moja firma nie miała by logotypu gdyby nie pewna przypowieść i morał z niej płynący.

 

Młynarz, syn jego i osioł…

Historia opowiada o młynarzu, który posiadał jednego osła. Pewnego razu tak zmęczył biedne zwierzę robotą, że sam nie wiedział, czy lepiej je sprzedać, czy już zabić na mięso. Ostatecznie, po naradzie z dorosłym synem, postanowili ponieść go na targ na drążku, aby dodatkowo nie męczyć nieboraka. Z początku radzili sobie całkiem dobrze, ale z czasem zwierzę coraz bardziej im ciążyło. Gdy tylko ludzie zauważyli taką kuriozalną sytuację, zbiegli się dookoła i zaczęli kpić z mężczyzn, nazywając ich większymi osłami od tego na drążku. Zdenerwował się stary młynarz i posadził syna na ośle, a sam ruszył za nimi. Nie zdążyli jeszcze ujść daleko, a pojawili się pierwsi krytycy, którzy zaczęli wytykać palcami chłopaka i zapytywać, czy nie wstyd mu tak jechać na ośle, gdy stary ojciec idzie piechotą. Cóż było robić? Młynarz zamienił się więc z synem miejscami, gdy niebawem dostrzegła ich grupka gadatliwych dziewcząt. One, z kolei, zaczęły żalić się na losem chłopca, który musiał rzekomo ciągnąć nogę za nogą w tak wielkim upale, aby pracować, jak mu ojciec-tyran nakazywał. Chcąc uniknąć dalszych nieprzyjemnych komentarzy, kazał ojciec dosiąść się synowi, a gdy już jechali sobie razem, odezwały się kolejne głosy niezadowolenia. Ludzie wytykali ich palcami, że zamęczają osiołka daleką podróżą i zamiast niego sprzedadzą chyba tylko oślą skórę. Zsiedli więc oboje ze zwierzaka i pieszo kontynuowali podróż. Kolejni przechodnie musieli jednak zabrać głos także w tej sprawie. Dziwili się wielce, że osioł idzie zupełnie niewykorzystany, gdyż nie było to ich zdaniem ani wygodne, ani sensowne. Kolejni gapie uznali taki układ za błąd i śmiali się do rozpuku z głupiego młynarza. Ten, podenerwowany już ciągłym dogadywaniem i przytykami, stwierdził w końcu, że sam był największym osłem, bo chciał wszystkim dogodzić. Od tego momentu będzie więc robił tak, jak mu się tylko spodoba, nie oglądając się na żadne opinie.